Michał Głowacki – MDS 2015 Dobry START!

   Michał Głowacki! Numer startowy 0937 – Wiek: 33. Jezus. Co to za maszyna do biegania! Ja nie wiem wogóle – jeszcze taki się nie narodził, który by tak przedzierał się przez piaski SAHARY! Boże najświętszy, któryś z niebios… co ja piszę! Szarmach maratonów! Wiem co mówię, bo sam zdzierałem nogi na tym samym gruncie w okolicznościach identycznych do tegorocznych. Mówię o MDS 2015 ludzie! Marathon Des Sables – chory bieg dla najzdrowszych ludzi na ziemi. A ja siedzę w domu jak ten ojciec z owcianką przed laptopem i zdzieram gardło jak na meczu z Anglią. BIEGNIJ MICHAŁ! BIEGNIJ I WYGRAJ DLA NAS TEN MARATON! Rety, mówię dla nas ale chciał bym bardzo, żeby wygrał dla siebie – potem podszedł do Dannego Kendala i powiedział: – Hey son, better luck next year. – Oh yeah babe!

Od dziś mam nową misję – misja Głowacki. Na bok tłumy – pieszych, z drogi kobiety z dziećmi, odjedź tym autokarem pełnym turystów – to nie karawana, to nie burza piaskowa, żadna armia Salahadeen’a nacierająca na skarby Maroko. To Polski biegacz, jeden jedyny – Michał Głowacki! Kurde, rozpaliłem ogień w salonie, dziś nie śpię. Będę palił te… słomki zapachowe i odmawiał modły za tego faceta, który po pierwszym etapie jest 16sty! Co za bzdura w ogóle. Czy wy wiecie ile trzeba trenować, żeby być szesnastym w Maratonie Des Sables? Przepraszam, hello! To nie czas na lekcję z wychowania fizycznego. Ten człowiek to Batman Sahary, zawsze ma strój na W-F. Pewnie chodził spać z plecakiem. Kanapki przy pasku, batony na rzepy i woda z kałuży – ktoś kto jest szesnasty musi być twardy. Dżin-zus. Nie wiem o co chodzi ale na 100% ten chłopak nie wygrał po znajomości. MDS to jest MadaFaka – maraton bez litości nie dla przeciętnego Pana “Biegam w szale po Warszawskim wale“. To jest sygnał dla takich jak ja – żeby się brać za siebie i… chyba polecę na lotnisko, kupię bilet i temu facetowi będę dolewał wody do bidona – jak nadążę. Nie no, mistrz. MISTRZ! Tak trzymaj Michał! – Będę Cię tam wypatrywał na LIVE CAM, nie chowaj się przed sukcesem! Daj się odkryć maratończyku!

Dobra, emocje na dno wiaderka. Runda druga. Kolejne etapy przed nami. Raczej przed Michałem i resztą polaków. Trzymam kciuki za wszystkich. Nawet za tych, których tam nie ma. Chciałbym aby każdy z nas mógł tam być i to przeżywać osobiście. Robercik dobrze wie o czym mówię. COBI Polska! – there you go. Niech się dzieje co chce – ten chłopak nie może już przegrać. On wygra ten maraton nawet gdyby biegł tyłem. Nareszcie mamy mistrza! Jest komu kibicować!

Marathon of the Sands . Morocco
Comments are closed.