Polski Mistrz 30MDS w Domu!

Michał Głowacki i Patrick Bauer . MDS-PL

Patric Bauer i Michał Głowacki celebrują sukces debiutanta 30go MDS.

I OD RAZU TELEFON… Michał Głowacki w zasięgu!

HURAGAN w domu! Rzucił plecak w kąt i od razu za telefon. – Halo, czy to Józef? Artur, sorki – głos nieznajomy, śmiesznie jest od początku i riposta – Michał z tej strony! – Niesamowite! Wrócił. Cały zdrowy i najważniejsze – wesoły! Mistrz Sahary -Super debiutant – trzeci w rankingach MDS. Od 10 lat nie było biegacza, który tak dobrze by sobie radził w Ultra-Maratonie. Ręka, która teraz trzyma telefon ściskała dłoń Patrica Bauera – organizatora MDS, na prywatnym przyjęciu dla najlepszych. Michał przechodzi do rzeczy, nakreśla przebieg wyścigu – Danny Kendal był do łyknięcia, ale się trochę przeliczyłem – wysoki poziom trudności całego biegu. Od razu po przyjeździe wiedziałem, że mój plecak jest o 3 kilogramy za ciężki. To co ja trenowałem w domu (…) Michał tonął w słowach od samego początku – Moment Michał! Poczekaj, jedno ważne pytanie: – Czy ty jesteś profesjonalnym biegaczem, maratończykiem? Skąd ta pasja? – Pytam jakbym z góry znał odpowiedź – Skąd? Ja amatorsko biegam. Ja nie przebiegłem w życiu więcej niż 50km! – Po tej stronie słuchawki moje oczy na siłę chciały otworzyć się tak samo szeroko jak otwarta była moja buzia. Szczęka uderzyła w podłogę. – Nie biegałeś nigdy ULTRA dystansów? – Uśmiech, bo trudno było uwierzyć. – Trenowałem czternastki, piątki na szybkość. Bieżnia, oddech. Czy niepotrzebnie? – opowiada Michał – W terenie to się nie liczyło. Tam ważna była siła. Pierwszy etap MDS założyłem, że będę biegł jak najszybciej. Później się zorientowałem, taka strategia nie zadziała. Najgorzej było w piaskownicy, oddech, forma. Nogi grzęzły, wydmy strome. Le Saux i El Mouaziz szusowali po plaży jak narciarze.

Michał uprawiał wcześniej biegi, pół maratony, Włochy, UK, Ibiza. Nigdy nie było to jednak specjalnie poważne zaangażowanie w ten sport. Było to umiłowanie do bycia ‘fit’. Identycznie jak Danny Kendall, który pokochał ten sport z tej właśnie przyczyny. To spalane kalorie, dedykacja i silny charakter sprawiły że długie dystanse stały się jedynym godnym przeciwnikiem dla Michała, którego życie nabrało tempa z momentem dosięgnięcia mistrzostwa w 30tym MDS. Dało się wyczuć podczas rozmowy, że Michał ma poważne pokłady energii. Afryka z pewnością była dobrym wstęp do kontynuacji przygody z ULTRA Maratonami. Niedługo spotkanie z maratończykiem. Postaram się opisać – jaki jest facet, którego pasja przeradzając się w międzynarodowy sukces zainspirowała innych.

To tyle na dzisiaj ale wkrótce będzie “długo” więcej, znacznie szybciej – bardziej pod słońce, po kostki w piasku, bez wody i rzecz jasna – lekko pod górę!

Marathon of the Sands . Morocco
Comments are closed.